czwartek, 13 stycznia 2011

Podwójna kawa

Wczoraj w przerwie między zajęciami, poszedłem sobie (w habicie:) do kawiarni obok szkoły na kawkę. W sumie to chodziło mi o ciepłe miejsce, gdzie wypiję kawkę, a jednocześnie trochę się pouczę. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Siedzę sobie, "sączę" kawkę, i zaglądam do zeszytu. Tradycyjnie już taki stworek w habicie, w kawiarni nie uniknie wielu spojrzeń w stylu "a kto to", "co taki gostek tu robi" itp. Oczywiście są to tylko moje wrażenia, które mogą być bardzo subiektywne. Co tak na prawdę o mojej obecności tam ludkowie sobie pomyśleli, tego nie wiem. Trzeba zaznaczyć, że była to pora obiadowa, niektórzy siedzieli sobie i rozmawiali, ktoś tam grał na automatach, ktoś jeszcze siedział sobie przy barze. Jako że jest to kawiarnia zaraz przy szkole językowej, to pojawiają się tam czasem nauczyciele, uczniowie raczej nie. No więc siedzę sobie, relaksuję się trochę i na spokojnie coś tam w zeszycie przeglądam. Marcin już wcześniej mówił, że pewien starszy pan tam pracujący (być może właściciel) jakiś czas temu zrobił mu dolewkę kawy za darmo. Zastanawiam się czy tak też będzie w moim przypadku. W pewnym momencie, a jakże by inaczej podchodzi ów pan pyta się o dolewkę, odpowiadam moim niderlandzkim że jasne, przynosi i nie chce zapłaty. Fajne to było nie tyle, że nie chciał zapłaty za dolewkę, tylko że jakoś tak fajnie się poczułem. Osoby duchowne w Belgii ostro są napiętnowane przez media. Tworzony jest niezbyt pozytywny wizerunek ludzi Kościoła, a tu proszę nie tylko dolewka ale i kolejnych parę cukiereczków znalazło się obok filiżanki. Ów pan prosił aby pozdrowić "tego niższego" (czyli Marcina), poklepał po ramieniu i poszedł do innych. Fajne to było. Z rana, kiedy szedłem na modlitwy zerknąłem tylko na wyłożoną na stoliku świeżą prasę, a tam znowu coś na Kościół. Praktycznie nie ma tygodnia, żeby w telewizji czy prasie nie było czegoś negatywnego o ludziach Kościoła. Nie jest fajnie o tym czytać i tego słuchać. A tu proszę, taki niby nic nie znaczący gest, który jednak wprowadza trochę empatii w relacje z duchowieństwem.

4 komentarze:

  1. no co powiedzieć jak by dorzucali polską kiełbasę to dopiero byłaby historia

    OdpowiedzUsuń
  2. Wtedy mogłoby to kwalifikować się do kategorii cudu. Polska kiełbasa, skarb wciąż nieodkryty w Belgii, a jakże utęskniony przez Polaków.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bracie Przemku,
    Życzę dużo sił i łaski Bożej do dalszych działań, robicie tam z pewnością "dobrą robotę". Szkoda że tu ostatni wpis ze stycznia, poczytałoby się..;). Pozdrowienia z Białej Podlaskiej, brakuje trochę Brata w św. Antonim.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za życzenia. No na razie tutaj to co robimy to coś tam się powie do Polaków na Mszy polskiej, trochę też spowiedzi przy okazji Mszy, a dla Belgów na razie pozostaje znak habitu na mieście.

    OdpowiedzUsuń